Czy targ w Ząbkowicach Śląskich powinien zostać ponownie otwarty?

Informacja o ponownym otwarciu targowiska w Ząbkowicach Śląskich wywołała lawinę kontrowersji. Mieszkańcy powiatu ząbkowickiego dawali upust swemu oburzeniu na różnych forach internetowych nazywając pomysł, delikatnie mówiąc, niedorzecznym. Wydaje się, że pod pływem presji społecznej decydenci zdecydowali wycofać się z uprzednio powziętej decyzji i targowisko jest nadal zamknięte. Czy aby na pewno jest to słuszna decyzja?

W Polsce jest wiele samorządów, które zdecydowały się zamknąć zarządzane przez siebie targowiska. Zrobiły to na przykład władzę Dzierżoniowa czy Ząbkowic Śląskich. Nie mniej jednak, warto zaznaczyć, że zamykanie tego typu obiektów nie jest działaniem wymaganym przez przepisy.

Zwolennicy zakazu grzmią, że targowiska miejskie są wylęgarnią bakterii i w czasie epidemii powinny zostać zamknięte. Nasuwa się pytanie czy otwarte supermarkety nie stanowią takiego samego zagrożenie, a być może nawet większego?

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że pracę targowiska w Ząbkowicach Śląskich mogłyby regulować przepisy, które pozwalałyby zachować dostateczne bezpieczeństwo dla kupujących. Na przykład stoiska oddalone od siebie o 2 metry, określona ilość osób robiąca zakupy jednocześnie, regularna dezynfekcja targowiska, itd. Skoro funkcjonowanie supermarketów jest uregulowane określonymi przepisami, targowisko w Ząbkowicach Śląskich również może być.

Zarówno na targowisku jak w supermarkecie może dojść do zarażenia się koronawirusem. Sądzę, że na korzyść targowiska przemawia fakt, że znajduje się w przestrzeni otwartej gdzie następuje stała cyrkulacja powietrza – mówi nam jeden z lekarzy pracujący w jednym z lokalnych szpitali.

Wydaje się zatem, że targowisko przy wprowadzeniu odpowiednich regulacji może być tak samo bezpiecznie tudzież niebezpieczne jak każdy supermarket.

Oprócz kwestii związanych z bezpieczeństwem kupujących dochodzi również aspekt ekonomiczno-społeczny, który przemawia za ponownym otwarciem targowiska. Przedłużające się zamknięcie targowiska działa negatywnie na lokalny biznes oraz samorząd. Sprzedawcy tracą pieniądze, ale również gmina, która nie zarabia na ściąganiu danin związanych z funkcjonowanie targowiska.

Wydaje się, że jedynym wygranym są milionowe korporacje, które aktualnie zarabiają krocie.

Wiedza medyczna oraz logika wskazują, że znacznie większe ryzyko epidemiczne generują sklepy wielkopowierzchniowe (markety i dyskonty). Piętnowanie miejsc handlu zlokalizowanych na świeżym powietrzu stanowi zatem przejaw niesprawiedliwości społecznej. Brak podjęcia natychmiastowych działań zaradczych przez rząd stanowił będzie dowód faworyzowania korporacji, które notują niespotykane dotychczas wolumeny sprzedaży – pisze w liście do premiera i ministra rolnictwa Michał Kołodziejczyk, prezes AgroUnii, która reprezentuję rolników i producentów żywności.

Biorąc pod uwagę powyższe argumenty może warto zastanowić się czy zamknięcie targowiska jest słuszne. Można śmiało założyć, że istnieje możliwość wypracowania odpowiednich procedur, które pozwoliłyby na w miarę bezpiecznie funkcjonowanie targowiska z korzyścią dla lokalnego biznesu oraz mieszkańców.