Esej: Co dalej ze strajkiem nauczycieli?

W poniedziałek 15 kwietnia rozpocznie się kolejny tydzień ogólnokrajowego strajku nauczycieli; do którego według Związku Nauczycielstwa Polskiego przystąpiło 15 179 szkół, czyli około 74,29% wszystkich placówek edukacji bezpośredniej. W dolnośląskim jest to ok 80, 85%. W powiecie ząbkowickim strajkują praktycznie wszystkie szkoły, z wyjątkiem szkół w gminie Kamieniec Ząbkowicki.

Liczba szkół strajkujących w naszym regionie wydaje się potwierdzać skalę problemu. W powiecie ząbkowickim jest aktualnie 21 szkół podstawowych do których uczęszcza ok. 3750 uczniów. W szkołach gimnazjalnych jest ok. 1200 uczniów, w liceum ogólnokształcącym 661, w szkołach branżowych 237 uczniów, w technikach i ogólnokształcących szkołach artystycznych 760 uczniów. Wyłączając z powyższego zestawienia szkoły z gminy Kamieniec Ząbkowicki (ok.550 uczniów) mamy wynik w granicach 80%.

Czy możemy mówić o kryzysie w oświacie? Z całą pewnością. Niemniej ciężko powstrzymać się od stwierdzenia, że trwający impas na linii rząd- nauczyciele ma znacznie szersze konsekwencje. Paradoksalnie, przedłużający się spór coraz bardziej trywializuje kwestie zasadnicze. Strajk jest analizowany, interpretowany i na koniec przedstawiany przez szereg podmiotów tworzących własne, zazwyczaj uproszczone narracje na temat nauczycieli, edukacji, rządzących, etc. W konsekwencji, rozmawiamy coraz mniej o przyczynach aktualnego stanu rzeczy, o sposobach jego rozwiązania, i wreszcie o  systemie edukacji per se.

Coraz ciężej jest rozmawiać o obecnej sytuacji w sposób obiektywny i rzeczowy. Górę biorą emocje oraz wzajemne oskarżenia. A sądzić by można, że w obecnej sytuacji każda ze stron powinna postawić na przesadny racjonalizm. A może nawet pragmatyzm.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Polski system oświaty od dłuższego czasu przeżywa kryzys. Można jedynie ubolewać nad tym, że dopiero ogólnokrajowy strajk nauczycieli dał sygnał do dyskusji, która niestety na razie pozbawiona jest merytorycznych argumentów.

W wolnej Polsce momentów kluczowych dla oświaty było kilka. W listopadzie 1991 r. weszła w życie ustawa o systemie oświaty na mocy której szkoły przechodziły we władanie gmin. 8 lat później polskie szkolnictwo doświadcza kolejnej reformy, która doprowadziła do przekształcenia obowiązującego dwustopniowego systemu szkolnictwa w strukturę trzystopniową. W 2017 r. dochodzi do trzeciej, jak na razie ostatnie reformy.

Wszystkie zmiany były wprowadzane odgórnie. Nauczyciele oraz uczniowie za każdym razem stawiani byli przed faktem dokonanym. Podjęte uchwały jeszcze bardziej polaryzowały środowisko nauczycielskie, co jest widoczne podczas aktualnie trwającego strajku.

Przy tak skomplikowanej kwestii jaką jest edukacja, bardzo ciężko szukać prostych rozwiązań. Potrzebne jest kompleksowe podejście, które krok po kroku usankcjonuje (nie ad hoc, ale we współpracy z różnymi podmiotami) szereg spornych kwestii, tym samym tworząc projekt reformy, który byłby zbliżony do ideału.

Powyższa geneza pokazuje, że zajęcie stanowiska w tak trudnej sprawie skazane jest na porażkę. Pomimo możliwości doświadczenia ostracyzmu z każdej ze stron sporu; warto spróbować wyrazić swoją opinię.

Po pierwsze, nauczyciele powinni zarabiać więcej. Praca, którą wykonują jest niezwykle ciężka. Na każdą godzinę lekcyjną pracy nauczyciela składa się szereg dodatkowych zadań, takich jak: przygotowanie lekcji, poprowadzenie zajęć i wreszcie zweryfikowanie wiedzy uczniów poprzez zadania domowe, kartkówki i testy.

Większe zarobki są tylko jednym z elementów poprawienia pozycji społeczno-zawodowej nauczycieli na rynku pracy. Statystki pokazują, że absolwenci wyższych uczelni rzadziej decydują się na podjęcie pracy w zawodzie nauczyciela. Jest to ogromny problem dla całego systemu edukacji, który nie może istnieć bez nauczycieli. Średnia wieku pedagogów w powiecie ząbkowickim potwierdza ten trend.

Jednym z wielu składowych wzbudzających spore kontrowersje jest liczba godzin pracy pedagogów. Jak już było wcześniej wspomniane, do 18 godzinnego etatu dochodzą jeszcze dodatkowe obowiązki. Dlatego nauczyciele powinni pracować 40 godzin, a cała praca związana z przygotowaniem lekcji oraz sprawdzeniem prac/testów powinna być wykonywana w pracy. Jednak, aby to było możliwe, szkoły muszą zapewnić odpowiednie zaplecze administracyjne.

Po drugie, karta nauczyciela powinna zostać zlikwidowana, albo przynajmniej drastycznie zreformowana. Nauczyciele powinni podlegać systemowi oceny, który nagradza, ale także “karze”, w sytuacji kiedy jest taka potrzeba. Nie może być tak, że słabi pracownicy pozostają bezkarni i nie ma możliwości ich zwolnienia.

Zlikwidowanie karty nauczyciela oraz poprawienie zarobków może paradoksalnie wypłynąć na poprawę statusu społecznego nauczyciela oraz poziom nauczania w naszych szkołach. Trzeba doprowadzić do sytuacji, w której nauczycielami zostają najlepsze jednostki w społeczeństwie, które wykazują się bardzo dużą etyką pracy oraz wysokim wykształceniem. W Finlandii pozycja społeczna nauczyciela jest porównywalna ze statusem lekarza.

Obecny deficyt szacunku dla zawodu nauczyciela wpływa negatywnie na cały system oświaty. Jak można kogoś czegokolwiek nauczyć, jeżeli brakuje szacunku, nie wspominając o braku autorytetu?

Po trzecie, musimy zmienić sposób postrzegania oświaty. Edukacja powinna przygotowywać do życia, a nie do egzaminów. Polska szkoła powinna dostosować się do współczesnych trendów, pozbywając się swojego archaicznego charakteru. Curriculum powinno kłaść dużo większy nacisk na praktyczność nauczania oraz rozwijanie twórczego działania wśród młodzieży.

Po czwarte, większy nacisk na szkolnictwo zawodowe. Program w szkołach zawodowych powinien korespondować z potrzebami biznesu. Jest to niezbędne dla zwiększenia konkurencyjności polskich przedsiębiorstw. Ale to już temat na inny artykuł.

Ciężko powiedzieć czy powyższe rozwiązania przyjęłyby się na Polskim gruncie. Pewne jest jedno, przedłużający się strajk działa na niekorzyść wszystkich zainteresowanych stron, a w szczególności nauczycieli. Miejmy nadzieję, że skutkiem ubocznym obecnie trwającego strajku będzie solidna debata na temat stanu systemu edukacji w Polsce oraz sposobów jego poprawy.

Niewątpliwie trzeba starać się balansować opinie i unikać radykalnych stwierdzeń oraz prostych rozwiązań, które mogłyby być krzywdzące dla którejś ze stron. Warto być radykalnie neutralnym i pozostawić znalezienie rozwiązania stronom bezpośrednio zaangażowanym.

Tymczasem, nie pozostaje nam nic innego jak uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję, że rządzący jak najszybciej znajdą kompromis ze strajkującymi nauczycielami.

 

 

 

 

Autor: Salwador Pietruszka