Seryjny morderca z Ziębic

“Artystę fascynuję zbrodnia ponieważ, jest przerażająca i odrażająca zarazem. Przerażająca, ponieważ zbrodniarz łamie zakazy, i odrażająca, ponieważ odkrywamy, że istota ludzka – my sami, jest zdolna do najgorszych wykroczeń. Nasza podobizna odbija się w zwierciadle zbrodni” – powiedział Robert Badinter, francuski prawnik znany z działalności na rzecz zniesienia kary śmierci.

Nie ma chyba bardziej przemyślanych słów na temat ludzkiej fascynacji zbrodnią? Jednak Badinter, w jednym nie ma racji. Zbrodnia równo ekscytuje artystę jak i zwykłego człowieka. Zawód, wykształcenie, status społeczny czy materialny nie ma tu najmniejszego znaczenia.

Informacje o morderstwie, samobójstwie czy też po prostu zwykłym zgonie zawsze wzbudzały ogromne zainteresowanie wśród każdej grupy społecznej. Prawdopodobnie Badinter znów ma rację pisząc, że “zbrodnia, podobnie jak seks obłożona jest najcięższym tabu, wywołuje także najsilniejszą potrzebę patrzenia.”Być może drzemiąca w ludzkiej naturze potrzeba obcowania z tabu, uczyniła ziębickiego mordercę Karla Denke sławnym na całą Europę?

Kryminolodzy twierdzą, że dla większości seryjnych morderców żądza sławy jest pożywką, która skłania ich do popełnienia kolejnych zbrodni. Denke był jednak inny. Każda ofiara była szlachtowana w zaciszu jego domu i następnie przerabiana na peklowane mięso. Prawdopodobnie nigdy byśmy się nie dowiedzieli prawdy, gdyby nie fakt, że jednej z ofiar udało się uciec.

Kim był Karl Denke? Wbrew pozorom wiemy o nim całkiem sporo. Urodził się w Kalinowicach Górnych w 1870 r. Źródła podają, że był lekko upośledzony umysłowo i stwarzał problemy wychowawcze. Swoje dorosłe życie Denke spędza w Ziębicach gdzie kupuje dom przy ulicy Stawowej 6.

Denke przez lokalne społeczeństwo był postrzegany jako wzorowy obywatel o nieposzlakowanej opinii. Miejscowi nawet nadali mu przydomek “Ojczulek Denke”. Możemy śmiało założyć, że jego wzorowe zachowanie miało na celu przykryć jego prawdziwą twarz.

Jak podają psycholodzy, niektórzy seryjni mordercy faktycznie celowo manipulują otoczeniem, udając wzorowych obywateli. Dobrym przykładem takiego działania jest wypowiedź Joachima Knychały, zabójcy 3 kobiet i 2 dziewczynek:

„ (…) dążyłem do tego żeby mieć nieposzlakowaną opinie, uczyłem się, poznałem dziewczynę i zawarliśmy związek małżeński. Dla swego najbliższego otoczenia starałem się być bez skazy (…) ”

Oficjalnie “Ojczulek Denke” zajmuje się sprzedażą skórzanych pasków, szelek i sznurowadeł. Handluje także produktami mięsnymi. Nieoficjalnie zabija żebraków i prostytutki – policja szacuje, że mógł zabić nawet 40 osób.

Policja wpada na trop Denke dzięki żebrakowi o imieniu Vincent Olivier, któremu udaje się zbiec z domu przy ulicy Stawowej i poinformować odpowiednie służby o próbie morderstwa. Początkowo policjanci nie dają wiary, że “Ojczulek Denke” byłby zdolny do zabicia człowieka. Dzięki wymogom proceduralnym funkcjonariusze udają się do domu Denke, który zostaje aresztowany. Parę godzin później oskarżony popełnia samobójstwo w celi.

Podczas oględzin domu przy ul. Stawowej policja dokonuje szokującego odkrycia:

W całym domu walały się ludzkie szczątki – kości, odcięte stopy i płaty ludzkiej skóry. Szafy i szafki były wypełnione zakrwawionymi ubraniami, zaś na parapecie kuchennego okna piętrzył się stos dowodów osobistych ofiar. W mieszkaniu natrafiono też na sznurówki zrobione z włosów oraz rzemienie, które morderca wytwarzał z ludzkiej skóry. Znaleziono także maszynkę do produkcji mydła.

W trakcie dalszych oględzin śledczy znaleźli mięso, które po dalszej analizie okazało się mięsem ludzkim. Konsekwencją tego odkrycia była zbiorowa panika:

Opinię publiczną najbardziej zbulwersowała informacja, iż Karl Denke na wrocławskich targowiskach handlował „peklowaną wieprzowiną bez skóry”. W kołach pokątnych handlarzy znany był pod mianem „Ojczulek Denke”. Jako dostarczyciela taniego mięsa znali go także Wrocławianie. Kiedy sprawa ziębickiego kanibala wyszła na jaw zapanowała, jak donosiła prasa, epidemia „nerwowych chorób żołądkowych”. Zakłady masarskie i rzeźnicy zanotowali znaczny spadek obrotów, a konsumpcja wyrobów mięsnych uległa poważnemu zmniejszeniu. – pisze dr Lucyna Biały

O ile nie ulega wątpliwości, że Karl Denke był osobą psychicznie zaburzoną, ciągle nie wiemy czy jadał mięso swoich ofiar. Został okrzykniętym ziębickim kanibalem, ale czy był nim naprawdę?

 

Autor: Salwador Pietruszka