Lekarz potrzebny od zaraz

Świadomy swoich dziennikarskich ułomności, wcale nierzadko rozglądam się za nową formą zatrudnienia. Pisanie to jednak ciężki kawałek chleba, w szczególności gdy literat ze mnie marny i na dodatek ewidentnie brakuje mi talentu. O braku umiejętności nie wspomnę. Gdzie przecinek, gdzie kropka, gdzie dwukropek, nigdy nie wiem! I nie zdziwię się wcale jak przeczytam pod tym felietonem radosne komentarze czytelników Przeglądu Powiatowego: Wreszcie! Nareszcie koniec tych pseudo wypocin! Literacka miernota! Tego nie da się czytać, co za dzban!

Zatem, aby uniknąć potencjalnych inwektyw, biorę się za szukanie nowego zajęcia. Czegoś interesującego i zarazem rozwijającego? Czegoś wymagającego, ale nie za bardzo. Czegoś do 14;30.  No i na pewno czegoś dobrze płatnego. No właśnie, czego? Sam nie wiem.Na pewno w bliskim pobliżu Ząbkowic. Do Wrocławia jeździć nie będę. Praca literata mnie rozleniwiła. Kondycja nie ta. Waga również pozostawia wiele do życzenia. Nie,  Wrocław odpada na pewno.

Ale zaraz!? Przecież to teraz pracownik dyktuje warunki. W końcu wszędzie się słyszy, że to najlepszy czas dla pracownika. To pracodawca ma się martwić jak, kogo i gdzie znaleźć do pracy. A pracownik? Ma przebierać w ofertach oraz pracodawcach. A z tego co słyszę, rąk do pracy ciągle brakuje. Teraz tylko muszę się zastanowić komu by tak podyktować moje niewygórowane  warunki.

Ofert pracy w powiecie jak na lekarstwo. Mnogość możliwości. Spawacz, operator produkcji, pracownik magazynu, pracownik budowlany, kierowca…. Wszystkie możliwe formy zatrudnienia – umowa o pracę, umowa zlecenie, umowa o dzieło… Wszystkie możliwe stawki i na dodatek tysiące dodatkowych korzyści.  Mógłbym wymieniać w nieskończoność. Ad infinitum. Ale czy lekko otyły “literat” sobie poradzi?

Z zadumy  wyrywa mnie pewna prawidłowość. Kilkanaście  ofert dotyczący zatrudnienia w jednej i tej samej branży. Właściwie jakby się lepiej przyjrzeć, to w tym samym miejscu- w ząbkowickiej służbie zdrowia. Lekarz potrzebny od zaraz – poszukiwani są lekarze pediatrzy, interniści, chirurdzy, radiolodzy, a nawet lekarze dyżurni na szpitalny odział ratunkowy.

Z ogłoszenia wynika, że praca nie najgorsza. Atrakcyjne warunki finansowe ( cokolwiek to znaczy). Niejasność informacji o zarobkach zbija mnie na moment z tropu. Reflektuję się po chwili. Przecież lekarz medycyny to dobry zawód. Prestiż, szacunek, dobre zarobki – zawsze mi się z tym kojarzyła ta profesja. Pamiętam również, że lekarze jeżdżą niezłymi “furami”. Otóż to!

Czytam dalej, czas pracy i formę zatrudnienia do uzgodnienia w zależności od preferencji lekarza. Termin preferencja automatycznie odmieniam przez wszystkie przypadki. Preferencja ergo elastyczność. Czyli praca lekarza ma coś z pracy literata. No i właśnie. O to chodzi. Jest realna szansa pracy do 14;30, w końcu takie mam preferencje!

Czytam dalej. Możliwość udziału w bezpłatnych szkoleniach, kursach, sympozjach wewnętrznych. Samorozwój. Możliwość podnoszenia swoich kwalifikacji oraz zdobywania wiedzy dzięki stosowaniu nowoczesnych metod pracy. Trochę się zniechęcam. Wiem, że na początku niefortunnie napisałem, że chciałbym pracy nieco wymagającej, ale bez przesady! Przecież nie po to chcę zmienić zatrudnienie, żeby tyrać jak przysłowiowy wół. Co więcej, samo rozwój w tym przypadku kojarzy mi się z weekendowymi szkoleniami! A to już na pewno odpada!

Wisienką na torcie jest karta MultiSport. Momentalnie czuję jak znika nadwaga.Psychicznie jestem szczuplejszy o jakieś 25 kg. Już widzę oczami wyobraźni jak były literat gubi zbędne kilogramy i szlifuję sylwetkę. Praca do 14;30. Później siłownia. Świetny biceps. Jeszcze lepszy triceps. Czego chcieć więcej?!

Kiedy tak rozpatruję wzdłuż i wszerz możliwości przekwalifikowania się, uświadamiam sobie, że bogactwo ofert w służbie zdrowia nie jest wcale czymś dobrym. No bo niby kto ma nas leczyć, skoro w samych Ząbkowicach brakuje tylu lekarzy? A brakuje pediatrów, internistów, radiologów, itd. Co zamożniejsi pojadą do pobliskiego Wrocławia szukać pomocy prywatnie. A co z resztą?

Po chwili okazuje się, że nasz powiat nie jest wcale wyjątkowy w tej materii. Rzekomo jesteśmy na szarym końcu Europy jeśli chodzi o liczbę lekarzy na tysiąc mieszkańców. Bo na tysiąc mieszkańców nie przypada nawet trzech lekarzy. W całym kraju brakuje około 20 tysięcy lekarzy. Niektóre oddziały w wyniku problemów kadrowych są zamykane. Ilu specjalistów brakuje w naszym regionie? Biorąc pod uwagę tylko liczbę ofert pracy, które przejrzałem; to całkiem sporo. Martwiące! Nieprawdaż?

Służba zdrowia to matrix. Jednak w to nie wchodzę. Coś mi tu śmierdzi. Nie wiem jeszcze co, ale wolę być przezorny. Lepiej zapobiegać pochopnym decyzją, niż później leczyć ich skutki…

Autor: Salwador Pietruszka