Mniejszości seksualne powiatu ząbkowickiego

Tomek(imię zmienione): Ma 26 lat. Nie chce ujawniać swojego prawdziwego imienia ani miejsca zamieszkania. Sam fakt, że rozmawia ze mną jest dla niego wystarczająco stresujący. Mówi, że gdyby ktoś się dowiedział u niego w miejscowości, że jest gejem, to miałby przechlapane. O swojej orientacji nie powiedział nawet rodzicom – nie ma takiej potrzeby – mówi. Znam opinię ojca na ten temat, nieraz słyszałem jak wyzywa homoseksualistów od zboków, pedałów, itp. Jakby się dowiedział, że jestem jednym z tych „zboków”, których tak bardzo nienawidzi to pewnie kazałby mi się wynieść z domu.
Krzysiek(imię prawdziwe) – Pochodzi z Ząbkowic Śląskich. Jest w wieku Tomka. Nie znają się. Nigdy się nie spotkali. Jest nawet zdziwiony, gdy mówię mu, że znam jeszcze jakiegoś geja z naszej okolicy. O swojej orientacji przekonał się stosunkowo późno. Przez większość szkoły średniej zastanawiał się dlaczego nie pociągają go dziewczyny w tym samym stopniu co jego kolegów z klasy. Często zresztą naśmiewali się z niego, że jest ciągle prawiczkiem, i że jeszcze nic nie wyrwał.
Najbliżsi Krzyśka wiedzą. Jakoś to przyjęli. Na początku chcieli go wysłać na terapię. Mama przebąkiwała, że czytała o jakimś centrum  gdzie leczą z homoseksualizmu. Stanowczo odmówił. Wiedział, że to nie żadne zboczenie.

Kasia (imię prawdziwe): Sama do końca nie wie czy jest homoseksualna. Niby bardziej pociągają ją kobiety, ale… – może jestem biseksualna?, – zastanawia się Kasia. O swojej orientacji woli nie mówić otwarcie. Różnie to bywa. Jedni cię akceptują, drudzy szykanują.

Jacek (imię zmienione): Dla spokoju ducha wyjechał do Anglii. W Londynie czuje się swobodnie. Tam cię każdy akceptują za to kim jesteś, a nie za to jak wyglądasz, jaki masz kolor skóry czy orientację. Uważa, że na tym zadupiu każdy musi o tobie wszystko wiedzieć, co jesz na obiad, śniadanie, kolacje, z kim się zadajesz, z kim i gdzie chodzisz. Śmieje się, że pewnie teraz każdy będzie się zastanawiał kim są te „pedały” z artykułu. Mówi, że brzydzi go brak tolerancji, dlatego wyjechał. Rodzice wiedzą, że jest gejem. Raz nawet przyjechał do Polski z chłopakiem.

Co łączy te wszystkie postaci? Oprócz tego, że nie są heteroseksualni i pochodzą z naszego powiatu. Głównie strach przed ukazaniem swojego prawdziwego ja. Przed powiedzeniem znajomym, rodzinie, że są gejami, lesbijkami.
Kasia czy Tomek są tylko przykładami. Takich osób w powiecie ząbkowickim, przypuszczam, są setki. Zazwyczaj żyjących w schizofrenii dwóch światów. Jednego, gdzie mogą być sobą, pomimo swojej orientacji seksualnej oraz drugiego gdzie muszą jawić się jako osoby pozornie „normalne”.

Takie rozdwojeni jaźni na dłuższą metę przerasta. Popadają w nałogi – alkohol, narkotyki. Co mądrzejsi wyjeżdżają z powiatu, często nawet z kraju, jak np. zrobił to właśnie Jacek.
Tomek nawet nie wyobraża sobie powiedzieć rodzicom, że jest gejem, a co dopiero znajomym. Byłby napiętnowany. Nie daliby mu żyć. Mówi, że u niego na wiosce gadają nawet zle o takiej jednej, która sama wychowuje dziecko.

Krzysiek mówi, że w dużo większych Ząbkowicach Śląskich nie jest wcale lepiej. Niby ludzie powinni być otwarci, a wcale nie są. Twierdzi, że w całej okolicy jest podobnie. Napisy na ścianach typu, „zakaz pedałowania”, „dobry pedał, to martwy pedał” go po prostu przerażają. Co, gdyby ktoś chciał sprawić, żebym został dobrym pedałem? – pyta retorycznie.

Skąd się zatem w Polsce wzięła tak wysoka nietolerancja względem osób homoseksualnych? Wynika to w dużej mierze z anachroniczności postrzegania takich osób. Dla wielu, XIX wieczny już pogląd, że homoseksualizm jest dewiacją, swoistym stanem patologii – jest głównym wyznacznikiem oceny ludzi o innej orientacji seksualnej. Często od takich osób można usłyszeć rewelacje naukowe typu, że homoseksualizm można nie tylko leczyć, ale również i wyleczyć.
Być może wielu zdziwię tym stwierdzeniem – otóż osoby homoseksualne są tak samo normalne, jak osoby heteroseksualne. Homoseksualizm nie jest żadną dewiacją, Homoseksualizm jest tak samo stary jak zachodnia cywilizacja. W kulturze starożytnej miłość do osoby tej samej płci, głównie męskiej, była czymś normalnym, żeby nie powiedzieć pożądanym. Miłość mężczyzny z innym mężczyzną była uważana za coś niezwykle pięknego i szlachetnego. To przecież nie kto inny jak Sokrates powiedział: „Gdyby bowiem ktoś opierał się na prawie natury, chciał obyczaj istniejący przed Lajosem uczynić powszechnym prawem i twierdził, że to byłoby słuszne, iż mężczyźni nie obcowali miłośnie z młodzieńcami zamiast z kobietami, i powołujący na zwierzęta wskazywał, że u nich samiec nie zbliża się do samca, ponieważ jest to niezgodne z naturą, to mógłby mówić najbardziej przekonywująca i w waszych państwach nie znaleźć zrozumienia.”

Ciekawostką może być fakt, że cywilizacja zachodnia była budowana na ideałach antycznych. A pomimo tego, dalej nie ma przyzwolenia na pewne zachowania. Aczkolwiek, dziś wiemy coraz więcej i coraz częściej patrzymy na homoseksualizm nie jako na zboczenie, a raczej jak na wrodzoną skłonność, która nie wymaga potępienia tylko akceptacji. Czy jej poziom rośnie?

Być może w większych polskich miastach, ale na pewno nie w naszym powiecie – tak przynajmniej uważa Jacek. Badania mówią jednak co innego. Nie dysponujemy badaniami odnoszącymi się wyłącznie do naszego powiatu, dlatego posłużymy się wynikami CBOS przeprowadzonego na wszystkich Polakach.
Z badań wynika, że Polacy wykazują się coraz większą tolerancją dla osób o orientacji homoseksualnej, pomimo braku akceptacji. Tylko 12 proc. uważa, że homoseksualizm jest czymś „normalnym”. Ponad połowa sądzi, że nie jest normalny, ale zgadza się przynajmniej na to, że trzeba go tolerować. Ponad jedna czwarta nie akceptuje go w ogóle.

Jak twierdzi Łukasz Lipiński: „Te wyniki przekładają się na stosunek Polaków do praw osób homoseksualnych. Niemal dwie trzecie badanych twierdzi, że nie powinny one publicznie pokazywać swojego sposobu życia. 68 proc. nie akceptuje legalizacji małżeństw homoseksualnych, a aż 87 proc. – adopcji dzieci. Przeważa więc wciąż postawa: nic nam do tego, co robią inni u siebie w domu, ale niech nam się – broń Boże! – nie pokazują.
Tomek sądzi, że wzrost poziomu tolerancji jest pozytywnym zjawiskiem. Po zapoznaniu się z ww. badaniami ucieszył się, że przynajmniej coraz więcej Polaków toleruje homoseksualistów. Oczywiście jeszcze bardzo długa droga do akceptacji, ale każdy rodzaj poszanowania innych ludzi, ich myśli i opinii oraz sposobu życia jest małym krokiem w tym kierunku.
Kasia odnosi się do optymizmu Tomka bardzo sceptycznie. Mówi, że moment kiedy spacer ze swoją partnerką, np. po ulicach np. Ziębic będzie czymś naturalnym, to wtedy uwierzy w jakąkolwiek tolerancje względem swojej orientacji.

Autor: Salwador Pietruszka