Kamieniecka femme fatale – czyli losy Marianny Orańskiej

Kim tak naprawdę była Marianna Orańska? “Filantropką? XIX – wieczną bizneswoman? Kobietą wyzwoloną i bohaterką skandalu? A może po prostu dobrym i bardzo nieszczęśliwym człowiekiem?”
Opinie historyków co do osoby królewny są podzielone. Właściwie, mit „dobrej pani z Holandii” jest tworem stosunkowo nowym, który powstał na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Badacze na podstawie nowych danych zaczęli odtwarzać biografię Marianny Orańskiej zgodnie z ówczesnymi realiami. Wiele niesprawiedliwych oraz krzywdzących informacji na jej temat zostało sprostowanych przez współczesnych nam historyków. Niemniej jednak, proces historycznego katharsis jeszcze się nie zakończył i nadal możemy spotkać się z wieloma negatywnymi opiniami na temat życia oraz działalności niderlandzkiej królewny.
Krytycy bardzo często zwracają uwagę na jej rozwiązły tryb życia, nazywając ją kobietą upadłą. Ponadto, niejednokrotnie można usłyszeć, że działalność charytatywna Marianny Orańskiej była w gruncie rzeczy wyrachowana i nastawiona na zysk.

Biorąc pod uwagę szereg reform oraz inwestycji zapoczątkowanych przez królewnę na Dolnym Śląsku, powyższe informację możemy uznać za fałszywe. Co więcej, jak podają źródła, Marianna jeszcze za życia była określana jako „matka biednych i sierot”. Dlatego słynne już słowa Marianny: „nie przyszłam (na świat), by żyć dzięki ludziom, ale by ludzie żyli dzięki mnie”, możemy uznać za prawdziwie szczere.

Zatem co lub kto stoi za popularyzacją fałszywych pogłosek na temat królewny z rodu Oranje-Nassau? Odpowiedzi należy szukać w romansie Marianny oraz urażonej dumie jej męża – królewicza Albrechta wywodzącego się z dynastii Hohenzollern, która była jedną z najpotężniejszych w ówczesnej Europie.

Zanim jednak przejdziemy do opisu mechanizmu propagandy Hohenzollernów koniecznym jest przyjrzenie się Mariannie w obliczu nowych faktów historycznych.

Marianna Orańska niewątpliwie była osobą nietuzinkową o ponadprzeciętnej inteligencji. Jest określana przez historyków jako osoba, która wyprzedziła swoją epokę. Aczkolwiek życie pięknej Marianny praktycznie od samego początku było naznaczone wieloma traumatycznymi przeżyciami.
Marianna Orańska urodziła się 9 maja 1810 roku w Berlinie. Była córką króla Niderlandów Wilhelma I oraz Wilhelminy Fryderyki, z domu von Hohenzollern. Jej rodzina, wygnana po rewolucji w Belgii, przeniosła się do Berlina, a potem na Dolny Śląsk.

Młodzieńcze lata spędzone w Berlinie, na wygnaniu, w głównej mierze otoczona przez ludzi kulturowo obcych musiało odcisnąć na niej piętno. To właśnie podczas tzw. okresu berlińskiego Marianna przeżywała swoją pierwszą (odnotowaną przez źródła) nieszczęśliwą miłość. Zakochała się w przebywającym na dworze pruskim Gustawie Wazie – królewiczu szwedzkim na uchodźstwie.

Niemniej, rodzina nie wyraziła zgody na zaślubiny zakochanej pary. W zamian,14 września 1830 r. Marianna poślubiła swego kuzyna Albrechta Pruskiego, najmłodszego syna króla Prus Fryderyka Wilhelma III i królowej Luizy. Albrecht był postrzegany jako lepsza partia, a Marianna pomimo swej miłości do Gustawa uległa presji rodziny.

Praktycznie od samego początku małżeństwo Marianny z Albrechtem nie należało do najszczęśliwszych. Pomimo tego, że doczekali się czwórki dzieci Marianna w towarzystwie Albrechta czułą się coraz gorzej. Jak pisze profesor Krzysztof Mazurski, „uroczy królewicz okazał się wręcz koszarowym gburem w pruskim stylu.”

Jak podają źródła historyczne, poza zdradami małżeńskimi książę źle zapisał się w pamięci Marianny gwałtownym zachowaniem w stosunku do służby. Tajne raporty policji holenderskiej (obecnie znajdujące się w Archiwach Królewskich) donoszą także o chorobach wenerycznych księcia.
Jak podaje Mazurski – “poczucie zdrady, wyobcowanie w sztywnej atmosferze pruskiej stolicy, prostolinijność i znacznie lepsze wykształcenie oraz niemal wyłącznie pruskie otoczenie musiało działać przygnębiająco na wrażliwą i żywą z charakteru podwójną królewnę, a to nieubłaganie musiało skierować ją uczuciowo ku jedynemu Holendrowi we własnym dworze, mianowicie Johannesowi van Rossumowi”.

Ryc. 1 Johannes van Rossum

Mezalians trwał, a uczucie było tak silne i głębokie, że księżna zdecydowała się w 1845 roku opuścić dwór w Berlinie i przenieść do holenderskiego Voorburga… wraz z van Rossumem, któremu dla ratowania honoru księżnej nadano dworski tytuł koniuszego królewskiego. Trzy lata później okazało się, że owocem namiętnego związku będzie potomstwo. Warto zaznaczyć, że Marianna nadal pozostawała w formalnym związku małżeńskim, pomimo, że księżna czyniła wiele starań, aby uzyskać rozwód.
Tego dla obu dworów królewskich, pruskiego i holenderskiego było już za wiele. Księżna 28 marca 1849 uzyskała rozwód i została skazana na infamię: zerwano z nią wszelkie stosunki, zakazano kontaktów z dziećmi i zmuszono do wyjazdu na Sycylię. Właśnie tam, w miejscowości Cefalu, 30 października 1849 przyszedł na świat syn Marianny i Johannesa, Jan Wilhelm van Reinhartshausen.

Ryc. 2 Marianna i Johannes

Nie ulega najmniejsze wątpliwości, że Marianna okazało się kobietą silną, potrafiącą wyjść poza dominujący w ówczesnych czasach patriarchalny model rodziny. Nawet współcześnie, wiele kobiet może się nadal uczyć od królewny odwagi oraz determinacji w dążeniu do własnego szczęścia.

Natomiast, wracając do szeregu fałszywych informacji na temat bohaterki niniejszego tekstu; musimy sobie uświadomić, że w tamtym okresie było zupełnie naturalnym, że postawa Marianny wywołała wiele kontrowersji i została potępiona przez wszystkie arystokratyczne rody ówczesnej Europy. Jak wspomniane wyżej, obalała ona pewien model formy życia rodzinnego, w którym to mężczyzna pełnił dominującą funkcję. Na taką rewolucję obyczajową ówczesna Europa, a w szczególności rodzina von Hohenzollern, nie była jeszcze gotowa. Tym samym, robiono wszystko, żeby odwrócić skutki romansu Marianny, a próba oczernienia królewny była jedną z metod…

Autor: Salwador Pietruszka