Afera ząbkowickich grabarzy

„…Oskarżonego wprowadza się do izby tortur, gdzie najprzewielebniejszy biskup i czcigodny ojciec inkwizytor jeszcze raz go zapytują. Jeśli się nie przyzna, rozbiera się go i rozpoczyna tortury” – w taki o to sposób, Bernard Gui, jeden z najbardziej brutalnych inkwizytorów swojej epoki opisywał proces postępowania Świętej Inkwizycji wobec oskarżonego o czary. Bez względu na wynik przesłuchania, delikwent był zazwyczaj skazywany na śmierć przez spalenie.

foto 1: Tortura wodna (źródło www.sadistic.pl)

Praktycznie w całej XVI wiecznej Europie płonęły stosy; powiat ząbkowicki nie stanowił wyjątku. Ząbkowice Śląskie również zapisały się na kartach niechlubnej historii kościoła. To właśnie w ówczesnym mieście Frankenstein doszło do jednego z najgłośniejszych w świecie procesów o czary.

W 1606 roku w mieście panowała zaraza, w wyniku której zmarło blisko 2 ts. osób, czyli blisko połowa mieszkańców dawnych Ząbkowic. Uznano, że przyczyną tak dużej umieralności w tak szybkim tempie są siły nieczyste najprawdopodobniej czary. W celu zbadania całej sprawy powołano specjalną komisję.

Po pewnym czasie policja wpadła na ślad grabarzy, pracujących na cmentarzu przy kościele św. Mikołaja (istniejącym do dziś). W toku śledztwa, w mieszkaniu jednego z grabarzy znaleziono pojemniki z trującym proszkiem. Okazało się, że grabarze swoim specyfikiem zabili, wspomniane już 2 tys. osób. Śledczy wykazali, że zwłoki ofiar były bezczeszczone i okradane. Niektóre źródła historyczne podają, że grabarze nawet zjadali serca małych dzieci. Niewątpliwie, tę informację możemy uznać za jeden z wielu mitów obecnych w świadomości mieszkańców miasta Frankenstein. Tego typu historyjek powstawała cała masa, zarówno w trakcie, jak i po samym procesie. Nic dziwnego, że zbrodnia z miasta Frankenstein urosła do rangi legendy.

Oskarżeni zostali skazani na śmierć. Niemniej, grabarzom nie było dane umrzeć prostą, szybką śmiercią. W zamian, zostali poddani okrutnym torturom. Niemiecka gazeta, ”Newe Zeyttung”, relacjonuje całe zdarzenie, w następujący sposób: Najpierw ich wszystkich oprowadzano po mieście. Potem rozdzierano ich rozżarzonymi obcęgami i oderwano im kciuki.” Następnie, autor cytatu, przechodzi do opisu, bardzo brutalnych szczegółów całego zdarzenia:” … Nowemu grabarzowi ze Strzegomia rozżarzonymi obcęgami wyrwano członek męski. Potem jego wraz z innymi przykuto do słupa, gotowano i pieczono. Pozostałe osoby wprowadzono na stos i spalono.”

foto 2: wycinek z gazety Newe Zeyttung (źródło: frankenstein.pl)

O wydarzeniu, mówiła cała współczesna Europa. Procesy o czary wzbudzały ogromne zainteresowanie, zarówno wśród biednych, jak i bogatych. Mówi się, że historia z powieści,” Frankenstein albo: Współczesny Prometeusz”, angielskiej pisarki Mary Shelley, została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami z Ząbkowic Śląskich, roku pańskiego 1606.
W taki oto sposób, Frankenstein, czy jak ktoś woli Ząbkowice Śląskie, znalazły się na ustach wielu Europejczyków.

Autor: Salwador Pietruszka