Wywiad z Marcinem Głowackim – Mistrzem Świata w stundridingu

Rozmowa z, pochodzącym z Ząbkowice Śląskich Mistrzem Świata w stuntridingu, Marcinem Głowackim.

Przegląd Powiatowy: Wszystkie doniesienia medialne na twój temat mówią o kolejnych sukcesach. Mógłbyś nam zdradzić twój przepis na sukces?

Marcin Głowacki: Sukces to duże słowo, ja po prostu robię, to co lubię.  Nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
Najważniejsze to jeździć dla siebie, nie na pokaz. Staram się być zawsze przygotowany do zawodów  w 100 proc. nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Każde miejsce zawodów, system oceniania czy warunki są inne, dlatego też należy wziąć to pod uwagę.

PP: Co uważasz za swoje największe osiągnięcie w stuntridingu?

MG: Zdobyłem 3 razy tytuł Mistrza Świata (Stunt GP 14’ 15’ 16’), wygrałem w USA serię zawodów XDL 17’ (4 rundy – California, Pittsburgh, Alabama, Atlanta), w obecnym sezonie 2019’ wygrałem w dwóch najbardziej prestiżowych zawodach na Świecie Czech Stunt Day i Ouest bike show we Francji… Na każdych z nich dawałem z siebie 110% … Ciężko więc jednoznacznie stwierdzić, które zawody były dla mnie najważniejsze i największym osiągnięciem. Wiem jedno, że każde kolejne, w których biorę udział są dla mnie trudniejsze niż rok wcześniej.  Młodszy już nie będę. (śmiech)

PP: Jak wygląda twój typowy dzień?

MG:Oczywiście oprócz treningu i przygotowań, zajmuje się mechaniką motocyklową, budową motocykli oraz części do Stuntridingu. Część czasu poświęcam także na media społecznościowe.

PP: Jak często trenujesz? W jaki sposób trenujesz?

MG: Trenuje 3-4 razy w tygodniu po ok 4h dziennie. Półtora miesiąca przed zawodami treningi są bardziej intensywne, aby zwiększyć wytrzymałość mięśni i siłę. Oczywiście przed samymi zawodami ważna jest regeneracja, więc skupiam się w tym czasie na innych ważnych rzeczach takich jak przygotowanie do wyjazdu czy przegląd motocykla.

PP: Czy masz jakąś specjalną dietę?

MG: Nie mam specjalnej diety, staram się jeść regularnie i pić dużo wody.

PP: Jak wyglądają twoje przygotowania do zawodów?

MG: Oprócz treningów o których już wspomniałem, ważne jest zaplanowanie przejazdu 3 minutowego w tricki, które będą z sobą połączone płynnymi przejściami, serwis motocykla, aby nie zawiódł w najmniej oczekiwanym momencie, regeneracja organizmu oraz nastawienie psychiczne

PP: Ile zarabia mistrz świata w stuntridingu?

MG: Ponoć dżentelmeni o pieniądzach nie dyskutują. (śmiech)

PP: Czy jesteś w stanie wyżyć tylko z jazdy na motorze?

MG: Oczywiście oprócz samych zawodów, które są opłacane w zależności od zajętego miejsca, swoje umiejętności prezentuję na różnego rodzaju pokazach motocyklowych, imprezach okolicznościowych czy eventach, zatem od kilku lat jest to moja praca i sposób na życie

PP: Na jakim motorze aktualnie jeździsz?

MG: Od 2015’ roku otrzymuje wsparcie od Firmy Kawasaki Polska, wiec na motocyklach tej marki trenuję, aktualnie jestem na etapie przeróbki nowego modelu ZX6r 2019’

PP: Czy twój motor wymaga dodatkowego przygotowania?

MG: Oczywiście! Motocykle wykorzystywane w stuntridingu tzw. „ścigacze” zostały zaprojektowane z myślą o wyścigach, zatem mają być bardzo lekkie i szybkie, co nie do końca przekłada się na zalety w stuncie. Po modernizacjach motocykl ma być mocny i wytrzymały co w dużej mierze zwiększa jego żywotność. Jest to sport ekstremalny, wiec musi wytrzymywać duże przeciążenia czy upadki, więc skupiamy się na przeróbkach pod tym kątem.

PP: Skąd u Ciebie pomysł na stuntriding?

MG: Przygoda ze stuntridingiem zaczęła się w chwili pojawienia się pierwszych filmów z USA, gdzie m.in. grupy Black Sheep Squadron i Adrenaline Crew prezentowały swoje umiejętności. Oglądając je kilkaset razy czułem się coraz bardziej w ich świecie. Zawody w Bielawie, które odbywały się 20 km od mojego domu, były pierwszymi jakie umożliwiły mi obejrzenie jazdy zawodników, znanych wcześniej tylko z filmów. Oglądając ich zmagania poczułem „to coś” w środku, że też tak potrafię, chociaż nie miałem o tym zielonego pojęcia. Pierwsze próby stawiania „na koło” były na Simsonie s51 w wieku 12 lat, nie był to idealny motocykl do tego typu wyczynów, jednak sprawiało mi to ogromną frajdę. Na duży motocykl przesiadłem się w 2006 roku mając 17 lat, zaczynając pierwsze poważne treningi.

PP: Czy często łapiesz kontuzje?

MG: Upadki oczywiście zdarzają się i są nieodzowną częścią tego sportu. Można starać się je wyeliminować ale nie wykluczyć.

PP: Jakie są twoje plany na przyszłość?

MG: Chciałbym nadal kontynuować to, co robię, a mianowicie brać udział w najbardziej prestiżowych zawodach, bardziej zaangażować się w produkcje video, nauczyć się kilku nowych tricków oraz doprecyzować swój przejazd, skupić się na rzeczach, na które nie miałem wcześniej czasu, a są także bardzo ważne.

PP: Czy możesz opowiedzieć naszym czytelnikom co się stało podczas zawodów w USA, podczas których odniosłeś spory sukces.

MG: Seria zawodów XDL była dla mnie wielkim przeżyciem, nie tylko ze względu na prestiż zawodów, ale zderzeniem się z całą logistyką, gdzie poszczególne rundy były rozrzucone po całej Ameryce Północnej, przygotowaniu motocykla pod moje potrzeby, pobytu tam prawie 3 miesięcy co wiązało się ze sporymi kosztami oraz wypadkiem na jednej z rund w przejeździe finałowym, który mógł w dużej mierze zaważyć na możliwości startów w kolejnych rundach, na szczęści wszystko zakończyło się szczęśliwie i zgodnie z planem . Oczywiście chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego wyniku oraz którzy okazywali i nadal okazują wsparcie!

PP: Dzięki za rozmowę.

MG: Dzięki.

Autor: Salwador Pietruszka