Normalność w czasach zarazy

Koronawirus zdominował każdą sferę naszego życia – gospodarczą, społeczną, prywatną. Media prześcigają się w relacjonowaniu, niczym w realityshow, liczby osób chorych, zakażonych oraz zmarłych.Wydaje się, że dużo łatwiej jest skupić się na danych statystycznych, aniżeli na próbach szukania normalności w dobie epidemii koronawirusa.  Metaforycznie jesteśmy chorzy od dobrych kilku tygodniu. I nie chodzi tu o zdrowie fizyczne, ale psychiczne.

Nie da się ukryć, że przyszło nam zmierzyć się z sytuacją bez precedensu, która jeszcze nigdy nie miała miejsca we współczesnej historii naszego kraju. Nie byliśmy i prawdopodobnie nikt nie był w stanie przewidzieć oraz przygotować się na skalę oraz konsekwencje koronawirusa.

Wsłuchując się w słowa ekspertów oraz szukając porównań z państwami, które zostały dużo bardziej dotknięte przez covid-19, można śmiało stwierdzić, że jesteśmy dopiero na samym początku epidemii. Lekarze mówią o znacznie większej liczbie zgonów (mają to być trzycyfrowe liczby) oraz zakażonych. Analizując poszczególne dane statystyczne z Włoch oraz Hiszpanii, ciężko się nie zgodzić z ich opinią. Można z całą pewnością stwierdzić, że sytuacja w Polsce będzie wyglądać  podobnie, aby tylko nie gorzej.

Przyszło nam żyć w specyficznych czasach. Oprócz obostrzeń narzucanych nam odgórnie, na które nie mamy żadnego wpływu, musimy wypracować model zachowań społecznych, który pozwoli nam w miarę normalnie funkcjonować. Im szybciej wrócimy do naszych codziennych zajęć tym lepiej. Ponieważ, jak pokazują doświadczenia innych państw, przedłużająca się kwarantanna ma wiele skutków ubocznych – depresja, rozwody czy samobójstwa, to tylko niektóre z nich.

Dlatego, po pierwsze, uczniowie powinni jak najszybciej wrócić do swoich obowiązków szkolnych. Szkoły powinny stanąć na wysokości zadania i zorganizować swoim podopiecznym nauczanie zdalne z prawdziwego zdarzenia. W dobie internetu nie powinno być z tym najmniejszego problemu, żeby nauczyciele mogli przeprowadzić efektywne zajęcia przy pomocy darmowych platform komunikacyjnych takich jak skype  czy messenger.

Młodzież szkolna oraz przedszkolna musi się ciągle rozwijać, uczyć nowych rzeczy i przede wszystkim przystosowywać się do zmieniającego się świata. Dyscyplina, poczucie obowiązku, nie mówię tu o pruskim modelu edukacji, trzyma młodego człowieka w ryzach i w miarę skutecznie zapobiega pauperyzacji.

Nie jest to oczywiście takie proste, ale przewiduje się, że 70-80% uczniów w Polsce mogłaby ze sporym sukcesem pracować online.  W świecie zachodnim tego typu zajęcia prowadzone są od lat. Dobrym przykładem jest Australia czy aktualnie Wielka Brytania. “Otwarte szkoły” dają szansę powrotu do pracy, próby zreorganizowania swojego życia na nowo.

Po drugie, powinniśmy wszyscy oczekiwać od siebie nawzajem solidarności gospodarczej, społecznej czy wreszcie kulturowej. Wymaga to od nas wszystkich wielu poświęceń; ale czym innym jest solidarność aniżeli poświęceniem małej cząstki w imię większej wspólnoty interesów?

Żyjemy w zglobalizowanym świecie gdzie wszystko jest od siebie zależne. Dlatego jeśli nagle wszyscy zaczną żądać zwrotu zaliczek za zaplanowane urlopy czy podniosą ceny swoich usług lub produktów, które są aktualne niezbędne, to leżymy wszyscy.

Po trzecie, musimy się wszyscy uzbroić w cierpliwość. To dopiero początek zawirowań. Stan wyjątkowy nie leczy koronawirusa, a jedynie ma zapobiegać jego rozpowszechnianiu się. Trudne czasy dopiero przed nami!

Powodzenia…

 

 

Autor: Salwador Pietruszka