Kolec76 Centrum Motocyklowe

Dane kontaktowe

E-mail
biuro@kolec76.com
Numer telefonu
+48500219422
Adres
powstańców warszawy 8f

Opis

Kolec76 Centrum Motocyklowe – Serwis, przebudowa motocykli, produkcja akcesorii custom,

1 opinia dla Kolec76 Centrum Motocyklowe

  1. Waldemort86

    Po pierwszych nieudanych próbach kontaktu telefonicznego w sprawie rozbudowy motocykla, postanowiłem wysłać SMS na który dostałem bardzo zwięzłą odpowiedź, (jak i na każde inne pytanie później) …cyt. “TAK”, “NIE”, “NIE”, TAK”, itd. Pomyślałem jednak, że może gorszy dzień ktoś ma i podjadę osobiście do Ząbkowic, chociaż mam kawałek i wypytam się wszystkiego na miejscu, co przyniosło już zdecydowanie lepszy efekt.

    Zamówiłem błotnik do nowego motocykla marki HD pod koniec Kwietnia(rok temu) płacąc zaliczkę z prośbą, że bardzo zależy mi żeby był gotowy najpóźniej do końca czerwca, bo jeśli nie da rady to zamówię sobie sam nowy, droższy błotnik z katalogu. Zostałem zapewniony, że wszystko będzie na czas i niedługo mam się zgłosić na przymiarki. Trochę to trwało wzorem wcześniejszych prób kontaktu, ale w końcu ten dzień nastąpił. Zostawiłem motocykl na warsztacie, czego jak się później okazało żałowałem. (Cała operacja trwała na tyle długo, że zainteresowałem się tym po długim zwiedzaniu miasta i okolicznych barów.) Gdybym wiedział jaka ekipa tam pracuje, nigdy bym nie zostawił tam nowego motocykla…w sumie to nic bym nie zostawił. Najpierw jakiś majster starej daty o wyglądzie i usposobieniu przypominającego człowieka który większość życia spędził pod monopolowym, maltretował w raz z innymi ( bo było chyba ich trzech chwilami) śruby i bezpośrednio sąsiadujący obszar przymiarek, obijając kluczem wszystko w zasięgu ruchu: lakier, chrom (chociaż miejscami na lagach została skąpo nalepiona taśma malarska, najprawdopodobniej przez gospodarza przybytku, który próbował zachować jakieś pozory profesjonalizmu:] Jakby tego było mało ów majster co chwila nachylał się z tymi kluczami nad maszyną niebezpiecznie blisko wszystkich lakierowanych powierzchni i na minimetry mijając bak paliwa itd. (ciekawe co robią jak klient nie patrzy?) W pewnym momencie robiłem już dobrą minę do złej gry, myśląc sobie, że jak coś się stanie poważnego to Kolec musi być ubezpieczony jak prowadzi taką działalność. To był dopiero początek cyrku, bo najstarszemu w końcu puściły nerwy po długich męczarniach, zdarł z siebie koszulę i zaczął rzucać kluczami po całym warsztacie, po czym wyszedł i tyle go widziano. Co było powodem do końca nie wiadomo. Był zły na kolegów? Delirkę miał już tak dużą, że musiał temu jakoś zaradzić i udać się wcześniej do monopolowego, albo wszystko naraz, plus fakt ze może miał ból dupy “bo jak to jest, że ktoś tak młody jak ja kupuje sobie harleya,” a takich tekstów nie brakowało podczas jego pracy jakby to była kur#* jego sprawa. W każdym razie gdy drugi majster dokończył błotnik i zaprezentował efekt końcowy byłem “lekko” rozczarowany. Po pierwsze miał być dużo dłuższy z przodu, o czym tez kilka razy mówiłem Kolcowi i pokazywałem zdjęcia na innych motocyklach o co mi mniej więcej chodzi, bo zleży mi też nie tylko na kwestiach wizualnych, ale przede wszystkim praktycznych i gdy pojadę w długą trasę chciałbym nie przyjmować wszystkiego syfu na klatę z asfaltu podczas jazdy w deszczu. W odpowiedzi dostałem “żebym nie psuł sobie tak ładnego motoru takim błotnikiem, bo tak wygląda lepiej.” Pomyślałem sobie, ze niech już tak zostanie i lepiej niech znowu nie powtarzają całej operacji i ryzyka z tym związanego. Chciałem już jak najszybciej stamtąd odjechać. W między czasie ostatnich już szlifów, obok zaczął ciąć szlifierką dużo młodszy członek zespołu, posyłając w kierunku motocykla cały snop iskier, nie zwracając w ogóle na to uwagi. W pierwszym momencie bylem odwrócony, ale gospodarz wydarł się na niego żeby uważał.

    Na odchodne Kolec zapewnił mnie ze do dwóch tygodni będzie wszystko pomalowane i od razu się ze mną skontaktuje. Stało się tak dużo później i po terminie ustalonym przeze mnie jako ostateczny, gdy byłem już na wakacjach. Wcześniej próbowałem się z nim skontaktować telefonicznie, ale oczywiście zero odzewu. Po wszystkim uznałem naszą umowę za nieważną i zwróciłem się z prośbą o zwrot zadatku za błotnik na którą dostałem odpowiedź, że mnie przeprasza za nieporozumienie, a błotnik był gotowy tydzień przed terminem, tylko o mnie zapomniał (czyli potrzebował co najmniej dwóch miesięcy żeby był gotowy) Zapewnił mnie też, że pieniądze będą do zwrotu do 21 dni, po których to z 21 dni robi się kilka miesięcy później, kolejna gra na czas z tłumaczeniem ze próbuje sprzedać błotnik i nie ma teraz pieniędzy. Następnie brak kontaktu czego efektem jest ta opinia na google, a także w kręgach motocyklowych, ale jak widać dla niektórych od honoru jest ważniejsze kilka stówek w kieszeni. Jestem osobą kulturalną i dość ugodową, normalnie nie miałbym potrzeby opisania w internecie swoich doświadczeń z “Kolec76 Customs”, bo raz, że szkoda byłoby mi na to czasu i niepotrzebnych nerwów, ale jakiś zasady trzeba w życiu mieć w przeciwieństwie do niektórych…

Dodaj opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany.