Wałbrzych — Zamek Książ, podziemia Riese i legendy III Rzeszy
Wałbrzych przez sto lat żył z węgla i z kurzu kopalnianego. Dziś żyje z historii — i z tajemnicy. Zamek Książ, podziemia kompleksu Riese, Stara Kopalnia i kontrowersyjna legenda o złotym pociągu tworzą razem jeden z najbardziej fascynujących krajobrazów kulturowych Dolnego Śląska.
Są na Dolnym Śląsku miejsca, które historia obeszła po łuku — i takie, które wzięła w kleszcze i ścisnęła porządnie. Wałbrzych należy do tej drugiej kategorii. Miasto z pruskim rdzeniem, habsburskimi peryferiami i polskim powojennym losem. Przez blisko sto lat napędzały je kopalnie węgla; gdy je zamknięto w połowie lat 90., Wałbrzych trafił na pierwsze strony gazet z zupełnie innego powodu. Ale to zamek na skale i tunele wykute przez więźniów wojennych sprawiają, że dziś jedzie tu kilkaset tysięcy turystów rocznie.
Waldenburg — miasto, które wyrosło na węglu
Wałbrzych, przez stulecia znany jako Waldenburg, pojawia się w dokumentach w roku 1305 jako własność rodziny von Czettritz. Prawa miejskie miasto uzyskało w 1494 roku. Przez następne trzy stulecia był to jeden z wielu małych ośrodków w Kotlinie Kamiennogórskiej — niczym szczególnym się nie wyróżniający.
Wszystko zmieniło się w XVIII wieku, gdy na dobre rozwinęło się wydobycie węgla kamiennego. Złoża w Zagłębiu Wałbrzyskim eksploatowano już w średniowieczu, ale nowoczesne górnictwo z szybami, maszynami parowymi i zorganizowaną produkcją zaczęło się po 1785 roku, kiedy region znalazł się pod panowaniem pruskim po wojnach śląskich. Wałbrzych stał się centrum Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego — jednego z ważniejszych w ówczesnych Niemczech.
W XIX wieku miasto rosło szybko i nieregularnie, tak jak rosną ośrodki przemysłowe: kamienice robotnicze, szyby kopalniane, nasypy kolejowe i dymy z kominów. W 1914 roku Waldenburg liczył ponad 30 tysięcy mieszkańców. W 1939 — już ponad 60 tysięcy. Przez całą tę epokę miasto żyło jednym rytmem: zmianami, syrenami i kilofem.
Po 1945 roku Waldenburg stał się Wałbrzychem. Niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni, na ich miejsce przybyli polscy repatrianci — w dużej mierze z Kresów Wschodnich, ze Lwowa i okolic. Kopalnie działały dalej; przez kolejne pół wieku Wałbrzych był jednym z głównych dostarczycieli energetycznego węgla w Polsce. Koniec przyszedł w latach 1993–1994, gdy zamknięto Kopalnię Węgla Kamiennego Julia, Thorez i Wałbrzych w ramach restrukturyzacji górnictwa. Miasto utraciło nagle podstawę ekonomiczną; bezrobocie sięgnęło ponad 30 procent. Dopiero inwestycje w strefę ekonomiczną w Wałbrzychu (WSSE „Invest-Park”) i turystyka kulturowa powoli odwróciły ten trend.
Zamek Książ — trzeci co do wielkości w Polsce
Siedem kilometrów od centrum Wałbrzycha, na skalistym cyplu nad przełomem rzeki Pełcznicy, stoi Zamek Książ. Pod względem powierzchni użytkowej — ponad 50 tysięcy metrów kwadratowych i około 400 pomieszczeń — jest trzecim największym zamkiem w Polsce, po Malborku i Wawelu. Jego historia sięga końca XIII wieku.
Pierwszą warownię na tym wzgórzu wzniósł w 1292 roku książę Bolko I Świdnicki. Przez kolejnych 200 lat zamek przechodził z rąk do rąk — Piastów, Luksemburgów, Habsburgów. W 1509 roku stał się własnością śląskiej rodziny von Hochberg, która utrzymała go w posiadaniu przez ponad cztery stulecia — przez 425 lat, aż do 1943 roku, gdy hitlerowskie SS przejęło zamek pod budowę kwatery głównej (pisząc o tym dalej).
Hochbergowie przebudowywali Książ wielokrotnie. Najważniejszy etap nastąpił w XVIII wieku, gdy Hans Heinrich I von Hochberg zlecił gruntowną modernizację w stylu barokowym. Architekt Christoph Hackner zaprojektował imponujące skrzydło reprezentacyjne z okazałymi salami i tarasami wychodzącymi nad doliną. Kolejne prace prowadzono w XIX i na początku XX wieku — zamek rozrastał się o kolejne trakty i ozdobne ogrody tarasowe, które zachowały się do dziś.
Daisy von Pless — księżna, która lubiła skandal
Postać, bez której opowieść o Książu jest niepełna, to Mary Theresa Olivia Cornwallis-West — znana powszechnie jako Daisy von Pless, Księżna Pless. Urodzona w 1873 roku w Anglii, córka pułkownika Williama Cornwallisa-Westa i Patti Cornwallis-West, słynnej arystokratycznej piękności z towarzystwa wiktoriańskiej Anglii.
W 1891 roku wyszła za mąż za Hansa Heinricha XV von Hochberga, dziedzica Książa i Pszczyny — jednego z najbogatszych arystokratów ówczesnych Niemiec. Para zamieszkała na przemian w Pszczynie (Pless) i w Książu. Daisy szybko stała się postacią wykraczającą poza konwenanse śląskiej arystokracji: przyjaźniła się z cesarzem Wilhelmem II i królem Edwardem VII, organizowała w Książu polowania, na które zjeżdżała się elita Europy, a w czasie I wojny światowej — co było wówczas ze strony Niemki gestem ryzykownym — angażowała się w pomoc rannym żołnierzom bez względu na przynależność narodową. Pisała pamiętniki, które wydała po angielsku pod tytułem Daisy, Princess of Pless; do dziś są cennym źródłem do historii europejskiej arystokracji przełomu XIX i XX wieku.
Małżeństwo z Hansem Heinrichem rozpadło się w 1922 roku. Daisy spędziła resztę życia w różnych miejscach Europy, zmarła w 1943 roku w Wałbrzychu. Pochowana w Książu; jej grób można odwiedzić do dziś.
Ekspozycja zamkowa poświęca Daisy von Pless osobną sekcję. Rekonstrukcja jej apartamentów — Biały Salon i apartament sypialny — należy do najbardziej rozpoznawanych wnętrz zamku. Część mebli i przedmiotów osobistych udało się odzyskać po wojennych grabieżach i powojennym demontażu.
Zamek pod SS: przebudowa, która nie skończyła się nigdy
W 1943 roku SS-Totenkopfverbände przejęły zamek Książ jako jeden z elementów budowy kwatery głównej Führera na Wschodzie. Projekt nosił kryptonim „Anlage Riese” — olbrzym po niemiecku — i zakładał stworzenie podziemnego kompleksu tuneli, bunkrów i pomieszczeń roboczych w Górach Sowich i wokół Wałbrzycha.
Na użytek tych planów Hochbergów wyeksmitowano z zamku w grudniu 1943 roku. Hans Heinrich XVII von Hochberg, ostatni dziedzic, otrzymał nakaz opuszczenia posiadłości w ciągu 24 godzin. Bogato wyposażone wnętrza zostały opróżnione: część mebli i dzieł sztuki trafiła do Rzeszy, część zarekwirowano na potrzeby wojskowe, część przepadła. Zamek zaczął być przebudowywany pod potrzeby kwatery: betonowano wnętrza, wykuwano szyby windowe i schody techniczne.
Prac nie dokończono — III Rzesza skapitulowała w maju 1945 roku. Zamek przejęły władze polskie, później miasto Wałbrzych. Przez wiele lat stał zaniedbany; dopiero w latach 70. i 80. ruszyły pierwsze prace konserwatorskie. Dziś zarządza nim spółka miejska Zamek Książ Sp. z o.o., a roczna liczba turystów przekracza regularnie 300 tysięcy.
W podziemiach zamku kryją się tunele wykute przez hitlerowskich budowniczych — dostępne dla zwiedzających jako osobna atrakcja. To fragment szerszego systemu, który w historiografii oznaczany jest jako kompleks Riese.
Kompleks Riese — kilometrami, tajemnicą i więzienną pracą
Kompleks Riese to zbiorowa nazwa kilku obiektów podziemnych budowanych od lata 1943 do końca 1944 roku przez Organizację Todta, przy wykorzystaniu pracy przymusowej więźniów obozów koncentracyjnych i jeńców wojennych. Szacuje się, że przy budowie zginęło od 5 do 8 tysięcy osób; część historyków, opierając się na dokumentach SS zachowanych w Bundesarchiv w Berlinie, szacuje liczbę wyżej. Dokładne dane nie są znane, bo dokumentacja celowo niszczono w obliczu zbliżającego się frontu.
System obejmował co najmniej siedem głównych obiektów. Do dziś turystycznie udostępnione są trzy z nich:
- Sztolnie Walimskie (gmina Walim) — najbardziej rozbudowana trasa zwiedzania podziemnego kompleksu, z oryginalnymi tunelami o łącznej długości ok. 1,7 km dostępnych tras
- Osówka (koło Głuszycy) — zachowane fragmenty bardzo dużych komór; jeden z lepiej zachowanych obiektów systemu Riese
- Włodarz (koło Głuszycy) — liczne chodniki, zachowane ślady infrastruktury technicznej
Cel kompleksu nigdy nie został oficjalnie potwierdzony zachowanymi dokumentami. Według ustaleń wrocławskiego historyka dr. Grzegorza Sobela, który opublikował w 2017 roku monografię „Riese. Podziemia, które nie mają nazwy”, najprawdopodobniejszą funkcją była kwatera sztabowa lub centrum łączności, a nie — jak chciały sensacyjne relacje prasowe — fabryka broni V-2 lub ukryta elektrownia jądrowa. Brak kompletnych planów budowlanych sprawia, że pytania o ostateczne przeznaczenie kompleksu pozostają otwarte.
Złoty pociąg — między legendą a wykopaliskową gorączką 2015 roku
We wrześniu 2015 roku dwaj mężczyźni — Piotr Koper z Polski i Andreas Richter z Niemiec — poinformowali media, że na podstawie „opowieści naocznego świadka” zlokalizowali pod Wałbrzychem ukryty pociąg pancerny III Rzeszy załadowany złotem, klejnotami i bronią. Sprawa trafiła na pierwsze strony gazet w kilkudziesięciu krajach. Wałbrzych zalewały przez kilka tygodni ekipy telewizyjne, tysiące turystów-poszukiwaczy i geolodzy-amatorzy z wykrywaczami metali.
Górnośląskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk wydało oświadczenie, w którym poddało twierdzenia Kopera i Richtera poważnej krytyce metodologicznej. W 2016 roku specjalistyczna ekspedycja z użyciem georadaru — której wyniki opublikował Instytut Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk — nie potwierdziła istnienia żadnego metalowego obiektu w lokalizacji wskazanej przez poszukiwaczy. Ekspedycja natrafiła na anomalie geologiczne: naturalne jamy i stare wyrobiska górnicze.
Koper i Richter nie przekonali się do tych wyników. Postępowanie sądowe o prawo do wykopalisk toczyło się przez kilka lat; w 2019 roku sąd we Wrocławiu odmówił im zgody na dalsze prace. Legenda złotego pociągu żyje dalej, zasilana co rok nowymi spekulacjami w mediach i na forach poszukiwaczy skarbów. Wałbrzych zresztą nie narzeka — sprawa generuje ruch turystyczny niezależnie od tego, czy pod ziemią leży cokolwiek, czy nie.
Historyk prof. Przemysław Matusik z Instytutu Historii UAM w Poznaniu, komentując sprawę w 2016 roku dla „Gazety Wrocławskiej”, stwierdził krótko: „Legenda o ukrytych skarbach III Rzeszy na Dolnym Śląsku nie jest nowym zjawiskiem. Pojawiała się już w latach 50. i 60. Każde pokolenie potrzebuje swojej wersji”.
Stara Kopalnia — muzeum, które pachnie węglem
W 2014 roku na terenie dawnej Kopalni Węgla Kamiennego Julia przy ulicy Wysockiego otwarte zostało Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia. Modernizację kompleksu przeprowadziło miasto Wałbrzych przy wsparciu funduszy unijnych — całkowity koszt projektu wyniósł ok. 66 milionów złotych, z czego dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego stanowiło ponad 44 miliony złotych.
KWK Julia (oficjalnie: Kopalnia Wałbrzych, szyb Julia) pracowała od 1857 roku do 1994 roku. W chwili zamknięcia zatrudniała kilka tysięcy pracowników. Maszynownia, nadszybie, łaźnia i sortownia zostały wyremontowane z zachowaniem oryginalnej infrastruktury technicznej — maszyny parowe, klatki szybowe i urządzenia wyciągowe są dziś eksponowane w przestrzeniach o bardzo dobrym standardzie muzealnym.
Stara Kopalnia prowadzi wystawy stałe i czasowe, organizuje warsztaty, konkursy i konferencje. Rocznie odwiedza ją ok. 100 tysięcy osób. Jest jednym z nielicznych muzeów przemysłu w Polsce, które łączy autentyczną przestrzeń industrialną z programem edukacyjnym skrojonym pod szeroką publiczność — od uczniów szkół podstawowych po badaczy historii techniki.
Palmiarnia i Aleksandrówka — wałbrzyskie perły poza szlakiem
Obok Zamku Książ i Starej Kopalni Wałbrzych oferuje dwie mniej oczywiste atrakcje, które często omijają przyjezdni spieszący się do „hitu” i „magnesu turystycznego”.
Palmiarnia Wałbrzyska, działająca od 1967 roku przy Parku im. Jana Pawła II, to jedna z większych tego rodzaju placówek w Polsce. Zajmuje powierzchnię ponad 1800 metrów kwadratowych szklarni i mieści ok. 5 tysięcy gatunków roślin z całego świata — w tym egzotyczne palmy, kaktusy i rośliny tropikalne, które w polskim klimacie nie mają szansy na przeżycie poza ochronną osłoną szkła. Bilety są tańsze niż wstęp do zamku; kolejki — znacznie krótsze.
Osiedle Aleksandrówka to zabytkowy kompleks robotniczych budynków z końca XIX wieku, zbudowanych z myślą o pracownikach ówczesnych kopalni. Czerwona cegła, rytmiczne elewacje, małe ogródki — to przykład architektonicznej filozofii, w której przemysłowcy inwestowali w jakość życia robotników nie z pobudek filantropijnych, lecz z zimnej kalkulacji: dobrze zadbany robotnik rzadziej choruje i rzadziej strajkuje. Aleksandrówka należy dziś do najlepiej zachowanych tego rodzaju zespołów osiedlowych na Dolnym Śląsku. Konserwator zabytków wpisał go do rejestru zabytków w 1984 roku.
Wałbrzych dziś — po transformacji
Wałbrzych to miasto, które przeszło przez jeden z najtrudniejszych procesów transformacji w Polsce po 1989 roku. Zamknięcie wszystkich kopalń w ciągu zaledwie kilku miesięcy lat 1993–1994 pozbawiło pracy dziesiątki tysięcy ludzi w jednej z największych aglomeracji Dolnego Śląska. Bezrobocie, degradacja społeczna i odpływ mieszkańców — to był wałbrzyski koniec XX wieku.
Odbudowa postępuje, choć nierównomiernie. Wałbrzyska Specjalna Strefa Ekonomiczna, utworzona w 1997 roku, przyciągnęła do Wałbrzycha i okolicznych gmin kilkuset inwestorów. Toyota, Faurecia, Volkswagen Poznań — to tylko kilka marek, które ulokowały tu swoje zakłady. Stan na koniec 2023 roku według danych WSSE: ok. 240 podmiotów, ponad 32 tysiące miejsc pracy.
Miasto liczy dziś ok. 100 tysięcy mieszkańców — znacznie mniej niż w szczycie epoki węglowej. Ale turystycznie jest to jedno z mocniejszych miejsc w regionie: Zamek Książ, Stara Kopalnia, Riese, Palmiarnia i Aleksandrówka tworzą ofertę, która pozwala spędzić w Wałbrzychu kilka pełnych dni. Skrzyżowanie historii przemysłu, arystokracji, zbrodni wojennej i legend — to nie marketing, to po prostu wałbrzyska codzienność.
