Kotlina Kłodzka — uzdrowiska, atrakcje i historia (Polanica, Duszniki, Kudowa)
Kotlina Kłodzka za miedzą od Ząbkowic — uzdrowiska, kaplica czaszek, festiwal Chopinowski i twierdza Kłodzko. Przewodnik po regionie z tysiącletnią historią.
Z Ząbkowic Śląskich do Kłodzka jedzie się trzydzieści kilometrów. Droga przez Bardo, wzdłuż Nysy Kłodzkiej, prowadzi w głąb terenu, który przez dziesięć wieków należał do innego państwa niż reszta Dolnego Śląska. Ta geografia polityczna odcisnęła na okolicy piętno, które widać do dziś — w architekturze, nazewnictwie miejscowości, układzie fortyfikacji, a nawet w wodzie mineralnej wypływającej ze źródeł w Polanicy i Kudowie. Kotlina Kłodzka to nie jest kolejny karkonoski kurort. To region z osobną tożsamością, osobną historią i atrakcjami, których nie znajdziemy nigdzie indziej w Polsce.
Ziemia kłodzka — osobna historia do 1945 roku
Kotlina Kłodzka leży w otoczeniu czterech pasm górskich: Gór Stołowych od zachodu, Bystrzyckich od południa, Bardzkich od wschodu i Złotych od północnego wschodu. To naturalne zamknięcie przez stulecia sprzyjało izolacji — nie administracyjnej, bo Kłodzko miało rozbudowane kontakty z Pragą i Wrocławiem, ale tożsamościowej.
Pierwsze wzmianki o grodzie kłodzkim pochodzą z X wieku. Przez większą część swojej historii ziemia kłodzka była czeskim hrabstwem — i to nie w sensie luźnej zależności, ale odrębnej jednostki administracyjnej z własnym sądownictwem, własną monetą i własnym zarządem. W 1742 roku, po wojnie śląskiej, Fryderyk II wcielił hrabstwo do Królestwa Prus. Na mapach zmieniła się przynależność państwowa, ale nie skład narodowościowy — region zamieszkiwali głównie Niemcy i Czesi, z nieliczną polską mniejszością w kilku wsiach.
Koniec II wojny światowej oznaczał dla Kotliny Kłodzkiej radykalną zmianę. W 1945 roku obszar znalazł się w granicach Polski. Niemieccy i czescy mieszkańcy zostali wysiedleni w ramach akcji przesiedleńczej prowadzonej w latach 1945–1948. Na ich miejsce przybyli polscy osadnicy — z Kresów Wschodnich, z centralnej Polski, ze wsi dolnośląskich. Kłodzko, Duszniki, Kudowa, Bad Reinerz, Bad Landeck — miejscowości o wielowiekowych historiach zaczynały drugi rozdział, tym razem po polsku.
Ta historia nie jest tylko akademickim przypomnieniem. Wystarczy spojrzeć na architekturę kłodzkiego rynku, na dwujęzyczne tabliczki z polską i niemiecką nazwą, na cmentarze z nagrobkami w języku niemieckim — i widać, że region nosi swoje dzieje jak bliznę widoczną w codziennym krajobrazie.
Twierdza Kłodzko — czterysta lat fortyfikacji
Najważniejszym zabytkiem militarnym Kotliny jest twierdza w Kłodzku. Jej historia zaczęła się w X wieku od słowiańskiego grodu, ale obecna postać pochodzi głównie z XVII i XVIII stulecia. Habsburgowie wybudowali tu barokowe dzieło inżynierskie, które Prusacy po przejęciu w 1742 roku przebudowali i rozbudowali według własnych koncepcji obronnych.
Fortyfikacje obejmują cytadelę na wzgórzu, podciągniętą murem ze strzelnicami i obszerną siecią podziemnych korytarzy liczącą ponad 40 kilometrów. Część tuneli jest udostępniona dla zwiedzających — trasa turystyczna liczy około 600 metrów i schodzi kilkanaście metrów pod powierzchnię. Zimą temperatura w podziemiach nie przekracza 10 stopni Celsjusza przez cały rok, latem bywa przyjemna jako ucieczka od upału.
W czasach austriackich twierdza służyła między innymi jako więzienie polityczne. Siedział w niej m.in. Bolesław Bierut — w 1940 roku, po aresztowaniu przez Gestapo. W czasie II wojny światowej Niemcy przetrzymywali tu jeńców wojennych. Po 1945 roku obiekt przez kilka dekad pozostawał w rękach wojska, zanim w latach 90. udostępniono go turystom.
Dziś twierdza jest jedną z lepiej zachowanych budowli militarnych w Polsce. Kłodzkie Towarzystwo Oświatowe prowadzi regularny program zwiedzania, a sam kompleks figuruje w krajowym rejestrze zabytków pod numerem A/1574/5.
Trzy uzdrowiska, trzy odmienne charaktery
Kotlina Kłodzka skupia więcej uzdrowisk na kilometr kwadratowy niż jakikolwiek inny region w Polsce. Trzy największe — Polanica-Zdrój, Duszniki-Zdrój i Kudowa-Zdrój — działają jako uzdrowiska statutowe, co oznacza, że mają udokumentowane zasoby leczniczych wód mineralnych, odpowiednią infrastrukturę sanatoryjną i formalne uprawnienia do prowadzenia leczenia uzdrowiskowego. Każde z nich ma jednak inną specjalizację i inną atmosferę.
Polanica-Zdrój — mieszczańskie leczenie na deptaku
Polanica-Zdrój, dawne Bad Altheide, leży 22 kilometry na południowy zachód od Kłodzka. Status uzdrowiska zyskała oficjalnie w 1921 roku, choć wody mineralne eksploatowano tu znacznie wcześniej. Głównym bogactwem są źródła solankowe i szczawy wodorowęglanowo-wapniowo-magnezowe. Najsłynniejsze z nich — Pieniawa Józefa — zawiera ok. 1200 mg/l dwutlenku węgla, co klasyfikuje ją jako szczelinową wodę mineralną.
Centrum Polanicy to deptak prowadzący przez Park Zdrojowy. Projekt parku z lat 20. XX wieku zakładał układ alei wzdłuż potoku Bystrzyca Dusznicka z pawilonami pijalniowymi po obu stronach. Część historycznej zabudowy sanatoryjnej pochodzi z okresu międzywojennego — białe wille w stylu eklektycznym, z ogrodami otaczającymi obiekty lecznicze. Po 1945 roku uzdrowisko kontynuowało działalność bez przerwy, choć zmieniały się forma własności i zarządzanie.
Aktualnie w Polanicy działa kilkanaście sanatoriów i zakładów leczniczych. Gmina Polanica-Zdrój, której burmistrzem jest od 2018 roku Mateusz Jellin, inwestuje w infrastrukturę turystyczną — w 2022 roku zakończono remont deptaku za 4,2 mln zł z dofinansowaniem z Rządowego Funduszu Polski Ład.
Duszniki-Zdrój — Chopin i papiernia sprzed 500 lat
Duszniki-Zdrój wyróżniają się w Kotlinie dwiema atrakcjami bez odpowiednika w regionie: Festiwalem Chopinowskim i Muzeum Papiernictwa.
Fryderyk Chopin odwiedził Duszniki latem 1826 roku — miał 16 lat i przyjechał na kurację z rodzicami. Podczas tygodniowego pobytu dał dwa koncerty charytatywne w tamtejszym kasynie. Przez ponad sto lat epizod ten pozostawał lokalną ciekawostką. W 1945 roku, gdy Polacy przejmowali ziemię kłodzką, postać Chopina stała się elementem narracji uzasadniającej polską przynależność tych terenów. W 1946 roku zorganizowano pierwszy Festiwal Chopinowski w Dusznikach. Od tamtej pory impreza odbywa się nieprzerwanie co roku, w pierwszym tygodniu sierpnia. Festiwal ma status prestiżowego wydarzenia muzyki klasycznej — przyciąga laureatów Konkursu Chopinowskiego w Warszawie i solistów z Europy, Japonii i USA. W 2025 roku gali finałowej słuchało ponad 1200 osób w sali przy Parku Zdrojowym.
Muzeum Papiernictwa mieści się w zabytkowym młynie papierniczym z 1605 roku. Budynek jest jedną z nielicznych zachowanych w Polsce papierń z epoki ręcznego wyrobu papieru. UNESCO wpisało obiekt na Listę Dobrych Praktyk Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego. W muzeum można obejrzeć oryginalny czerpak i prasy papiernicze z XVII–XVIII wieku, a podczas warsztatów samodzielnie wytwarzać papier czerpanym metodą ręczną — co jest atrakcją zarówno dla grup szkolnych, jak i dla dorosłych.
Kudowa-Zdrój — kaplica czaszek i Park Narodowy pod bokiem
Kudowa-Zdrój, dawne Bad Kudowa, leży przy granicy z Czechami — przejście w Kudowie jest czynne całą dobę. To uzdrowisko o najdłuższej historii w Kotlinie: pierwsze zapisy o leczeniu wodami z tutejszych źródeł pochodzą z XV wieku. Przez stulecia miejscowość należała do hrabstwa kłodzkiego i podlegała czeskiej administracji, co wpłynęło na jej architekturę i charakter.
Najsłynniejsza atrakcja Kudowy to Kaplica Czaszek w Czermnej. Niewielki kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy kryje dekorację z ludzkich szczątków. Ściany i sufit wypełnia ok. 3000 czaszek i kości, a w podziemnej krypcie pochowanych jest ok. 21 000 osób. Budowla powstała w 1776 roku z inicjatywy miejscowego proboszcza, księdza Wacława Tomáška, i czeskiego cyrulika Jana Liszki. Zbierali szczątki ofiar wojen śląskich (1740–1763), epidemii cholery i dżumy. Kaplica nie jest ekspozycją makabryczną w potocznym sensie — jej twórcy chcieli stworzyć memoriał i miejsce kontemplacji, co do dziś czyni ją jedną z oryginalniejszych budowli sakralnych w Polsce.
Kilkanaście kilometrów od centrum Kudowy zaczyna się Park Narodowy Gór Stołowych — jedyny w Polsce park narodowy w Sudetach, ustanowiony w 1993 roku. Obejmuje 63 km² terenu, z czego ok. 70% to las. Centralnym punktem jest Szczeliniec Wielki (919 m n.p.m.) — najwyższy szczyt Gór Stołowych, zbudowany z piaskowca kredowego. Na plateau skalnym powstały przez miliony lat ostańce, korytarze i labirynty skalne. Ścieżka turystyczna prowadzi przez szczeliny i między skałami noszącymi nazwy nadane przez dawnych turystów: Canapé, Wielki Tron, Piekło. Na najwyższym punkcie stoi taras widokowy — przy dobrej pogodzie widać Śnieżkę, Szczyt Śmielec i całą panoramę Kotliny Kłodzkiej po stronie południowej.
Złoty Stok — gdzie Dolny Śląsk wydobywał złoto i arszenik
Złoty Stok leży 28 kilometrów od Kłodzka, po wschodniej stronie kotliny, u podnóża Gór Złotych. Dziś to spokojne, dwutysięczne miasteczko — trudno uwierzyć, że przez kilkaset lat było jednym z najważniejszych ośrodków górniczych Europy Środkowej.
Udokumentowane wydobycie złota w Złotym Stoku trwa od XII wieku. Złoże zawierało rudy arsenowe z domieszką złota — w czasach największej świetności, w XVI stuleciu, wydobywano tu rocznie nawet 200–300 kilogramów kruszcu. Właścicielami kopalni byli kolejno Piastowie śląscy, Habsburgowie i wreszcie — po 1742 roku — Prusacy. Ostatnią złotodajną rudę wydobyto w 1962 roku. Łącznie w ciągu ośmiu wieków eksploatacji wydobyto z tego jednego złoża ok. 15 ton złota i ponad 350 ton arszeniku.
Dziś dawne chodniki udostępniają trasę turystyczną — atrakcję Kopalni Złota w Złotym Stoku. Zwiedzający wchodzą na ok. 350 metrów podziemnych korytarzy, gdzie historyczne stanowiska wydobywcze uzupełniono makietami i opisami. Kulminacją trasy jest podziemny wodospad na głębokości ok. 20 metrów. Kopalnia prowadzi też prezentacje płukania złota i warsztaty dla dzieci. Wstęp w 2025 roku kosztuje 35 zł normalny, 25 zł ulgowy.
Złoty Stok jest jednym z niewielu polskich miast, które w polskiej nazwie zachowały bezpośrednie odwołanie do górniczej historii miejsca — dawna nazwa niemiecka Reichenstein odnosiła się do bogactwa złóż, polska nazwa po 1945 roku zrobiła to samo, tyle że po swojemu.
Kościół Wang — norweski kościół w Karkonoszach
Choć Wang leży technicznie poza Kotliną Kłodzką — w Karpaczu, na skraju Karkonoszy — jest tak silnie związany z historią regionu i sudeckiej turystyki, że nie sposób go pominąć w każdym przeglądzie okolicy.
Stavkirke Wang to drewniany kościół słupowy z XII–XIII wieku, zbudowany w miejscowości Wang w norweskiej dolinie Valdres. W 1841 roku Norwedzy sprzedali budowlę — była już zbyt mała dla rosnącej wspólnoty, a konserwacja kosztowałaby więcej niż budowa nowej. Kościół kupił pruski król Fryderyk Wilhelm IV i podarował góralskiej gminie ewangelickiej w Bierutowicach (dziś dzielnica Karpacza). Do 1844 roku przetransportowano i złożono obiekt na nowym miejscu. Dostawiono wieżę z granitu karkonoskiego — jedyna większa ingerencja w oryginalną strukturę.
Kościół Wang jest jednym z bardzo nielicznych oryginalnych norweskich stavkirke poza Skandynawią. Drewniana konstrukcja z rzeźbionymi głowicami kolumn i przeplotem smoczych ornamentów stanowi zupełnie inną estetykę niż otaczająca go barokowa architektura Dolnego Śląska. Obiekt jest czynny liturgicznie — odprawiają się tu nabożeństwa ewangelickie — a zarazem jest punktem turystycznym z bileterią. W sezonie letnim przyciąga tysiące odwiedzających miesięcznie.
Przejazd z Kotliny Kłodzkiej do Karpacza zajmuje ok. 1,5 godziny przez przełęcz lub nieco krócej przez Jeleniogórską obwodnicę. Wang i Szczeliniec Wielki tworzą sensowne połączenie na dwudniowy wypad z Ząbkowic.
Kotlina Kłodzka z perspektywy ząbkowickiej
Kotlina leży za miedzą — i to dosłownie, bo historyczna granica między ziemią kłodzką a historycznym Śląskiem przebiegała mniej więcej w miejscu, gdzie dziś kończy się powiat ząbkowicki od strony zachodniej. Przez stulecia to były dwa światy. Kłodzko było czeskie, Ząbkowice były śląskie — inne prawa, inne sądy, inna hierarchia kościelna. Granica ta nie istnieje od 1945 roku, gdy oba obszary stały się częścią jednego województwa, a dziś jednego powiatu aglomeracyjnego w sensie administracyjnym.
Dla mieszkańców powiatu ząbkowickiego Kotlina jest naturalnym zapleczem weekendowym. Bardo — ostatnia miejscowość powiatu przed granicą z kłodzkim — jest naturalnym wjazdem przez przełęcz w Górach Bardzkich. Sanktuarium Matki Bożej Bardzkiej przyciąga rocznie kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów, z czego znaczna część pochodzi właśnie z powiatu ząbkowickiego. Dalej Bystrzyca Kłodzka, Lądek-Zdrój, Stronie Śląskie — i kolejne uzdrowisko, kolejna fortyfikacja, kolejny kościół z historią sięgającą średniowiecza.
Region nie jest nudny. Jest gęsty. Na stu kilometrach kwadratowych Kotliny skupia się więcej warstw historycznych, architektonicznych i przyrodniczych niż na niejednym pięć razy większym obszarze. Twierdza, papiernia, kaplica czaszek, kopalnię złota, park narodowy z labiryntami skalnymi i norweski kościół zestrojony z alpejskim pejzażem. Można tu jeździć przez lata i nadal znajdować miejsca, o których nie wiedziało się w poprzednim sezonie.
Jedyna trudność to orientacja w samej Kotlinie — jest zwarta, ale nie jednolita. Każda dolina ma własny charakter, każde miasteczko inną historię. Najlepiej zacząć od Kłodzka, które spina ten region jak klamra, i stamtąd jechać promieniste trasy: na zachód do Kudowy, na południe do Dusznik i Polanicy, na wschód do Złotego Stoku. Twierdza Kłodzko jest naturalnym punktem orientacyjnym — widać ją z centrum miasteczka, a z jej murów widać prawie całą kotlinę.
